Technics SU-V6x jeszcze nie jest jedną z tych plastikowych zabawek jakimi raczyła nas ta firma w latach '90 a my wzdychaliśmy do nich przez okno PEWEX-u lub Baltony, jest to porządnie wykonany, na dobrych komponentach i naprawdę przyzwoicie grający sprzęt. Zatem co się stało że się zepsuło ?
Wiecie jak to jest, kolega pożycza drugiemu koledze wzmacniacz na testy, ten leci z nim do domu, podłącza a tu zonk, protect się świeci i tyle z grania. Zatem kolega rozkręca obudowę i po oględzinach widać pierwszy ślad do rozwiązania tej misternej zagadki p.t. "cóż takiego się stało się"

Tranzystor wybuch, ale czy tylko jeden? no nie, one nigdy nie psuja się pojedynczo, tutaj są wszyscy jego kumple, którzy także odeszli z tego świata.

Czyli dwa tranzystory mocy firmy Toshiba


Dwa sterujące tymi Toshibami zamieniły się w rezystory

A tutaj mamy całą gromadkę części , które postanowiły pójść w ich ślady. Czyli tranzystor od ustawiania biasu, kilka rezystorów i dwie diody ale jedna sie zgubiła i nie ma jej na zdjęciu, jej strata. Po wymianie wszystkich wyżej wymienionych elementów, co trochę trwało, to nie jest tak że znalazłem wszystkie i od razu i wymieniłem, wzmacniacz ożył. Udało się ustawić zalecany prąd spoczynkowy czyli w przeliczeniu na spadek napięcia na rezystorach emiterowych 20mV ( elektroniczny bełkot). Przeszedł także testy i pomiary.

teraz czas rozkminic zagadkę :
Cały wzmacniacz przed naprawą umyłem i wysuszyłem. Po porządnym umyciu płyty głównej spirytusem izopropylowym na której rozegrał się ten dramat ukazał sie taki oto widok :

a bliżej to nawet tak:



To ostatnie zdjęcie pokazuje nóżkę głównego kondensatora filtrującego, reszta zresztą wyglądała podobnie. Nazywamy to zimnymi bądź popękanymi lutami. I o ile w miejscach gorących po latach pracy nie jest to nic dziwnego, to w tym przypadku jest już dziwne. Pierwszy raz widzę zimne luty na głównych kondensatorach filtrujących. I to one były sprawcami uszkodzenia, w sensie zimne luty, nie kondensatory. Któryś tranzystor przestał przewodzić, jak to mówią stracił kontakt z bazą, a może z emiterem lub kolektorem ( tranzystor ma 3 wyprowadzenia, baza, emiter , kolektor) co pociągnęło za sobą lawinę uszkodzeń.
Skąd się wzięły te zimne/popękane luty?


Moja teoria jest taka że ten wzmacniacz kiedyś upadł lub został czymś uderzony, ponieważ dosyć spore wgniecenie jest tez na rogu obudowy. To doprowadziło do naderwania wszystkich cięższych elementów a te pęknięcia prawdopodobnie pogłębiały się z upływem czas, aż do tego felernego dnia kiedy został ruszony i przewieziony w aucie, ale to tylko moja teoria. Mogę się mylić a nie myli się tylko ten kto nic nie robi.
P>S po godzinie grania okazało się że styki przekaźnika czasami przerywają i jeden kanał przestaje grać.
Tak to jest jak się z lenistwa nie zajrzy od razu. trzeba było wszystko znów rozkręcić , wyjąc przekaźnik i wyczyścić styki.

i to tyle o techniksie, niedługo kolejne opisy walki z elektronicznymi złomami.
