Sansui Au 9500 to klasyczny wzmacniacz stereo z lat 70. Oferuje przyzwoita moc oraz dosyć dobre parametry. Do wielu osób przemawia jego stylistyka.
Ten konkretny egzemplarz trafił do mojego serwisu z powodu brumienia w jednym, z kanałów. Jak się później okazało było to mało prawdopodobne żeby ktokolwiek mógł to stwierdzić.
Sam wzmacniacz wygląda tak:


Jest to naprawdę solidnie zbudowany sprzęt z bardzo dużą ilością różnych kręciołów i pstryczków.
Naprawę zacząłem od porządnego umycia i wysuszenia. Tylko ta operacja zajęła 3 dni, ale przynajmniej nie pracowałem w nieziemskim syfie. Potem nastąpiło włączenie, trudno zresztą postąpić inaczej. I tu moje zaskoczenie, nie włączą się, martwy i głuchy, szybka inspekcja i ? :


Okazuje się ze we wzmacniaczu są spalone 4 bezpieczniki. Główny, dwa od zasilania przedwzmacniacza i jeden od żarówki sygnalizującej włączenie, po wymianie na nowe główny i ten od żarówki ocalał, za to oba 1A od zasilania przedwzmacniacza spaliły się natychmiast. Zatem czas obejrzeć zasilacz a potem ewentualnie przedwzmacniacz






No cóż, szczerze mówiąc spodziewałem sie że będzie w lepszym stanie, kondensatory do wyrzucenia, jednemu nóżka odpadła sama, ta sama historia spotkała dwa rezystory , nóżki zielone i przeżarte.
Zasilacz przed myciem pcb oraz po myciu i rezystor w zbliżeniu.



Wymieniłem wszystkie kondensatory elektrolityczne w zasilaczu ( to zasilacz pomocniczy, nie mylić z głównym), oraz dw uszkodzone rezystory 10k, przy okazji wymieniłem też przekaźnik odpowiadający za załączanie głośników oraz zainstalowałem gniazda dla bezpieczników. Co ciekawe pcb było przygotowane na gniazda ale z niewiadomych przyczyn producent zainstalował bezpieczniki z dolutowanymi drutami i całość schował w koszulkach. Teraz zasilacz wygląda tak.



Niestety to nadal nie rozwiązało problemu palenia bezpieczników. po dosyć długich poszukiwaniach okazało się że jeden przewód był źle zamocowany, pomylony z innym. Większość przewodów idących do dalszych sekcji i przychodzących z transformatora, jest tutaj na wsuwkach. Jedna była pomylona z inna.
W końcu udało mi się go uruchomić i faktycznie, lewy kanał brumi. Winne okazały się główne kondensatory elektrolityczne


z 4700uF zostało tylko 580uf, pozostałe 3 były w trochę lepszej formie ale i tak miernik pokazywał juz początek końca. Wszystkie zostały wymienione na kondensatory o trochę większej pojemności czyli 6800uf. Tkniętym przeczuciem zmierzyłem jeszcze jeden kondensator od filtracji jakiegoś dodatkowego napięcia. Przeczucie okazało się słuszne

ten kondensator wymieniłem na kondensator firmy rubycon(chyba najlepsze kondensatory w tej chwili)

Po wymianie kondensatorów w zasilaczu wymieniłem także wszystkie w końcówkach mocy. Nie było ich wiele, przy okazji zamieniłem wejściowe 2,2 uf z elektrolitycznych na foliowe o dużo lepszych parametrach, dodatkowo wymieniłem też oba potencjometry montażowe służące do ustawiania biasu i DC offsetu czyli zerowego napięcia na wyjściu końcówki mocy.

Nadszedł czas na włączenie i sprawdzenie dotychczasowych prac. . Żaden bezpiecznik się już nie spalił, brumienia tez nie było ale ilość szumów trzasków i innych zakłóceń była przeogromna. Każdy przełacznik i selektor trzeszczał, to samo z potencjometrami. w sumie nic dziwnego.










Wzmacniacz nie należy do najłatwiejszych w demontażu, selektory których użył producent są zaprojektowane do montażu przewlekanego czyli przewodowego. Otwory w Pcb są duże, dookoła pełno jest przeszkadzających przewodów, bardzo źle się to rozlutowuje a jeszcze gorzej lutuje. Dostęp do tych elementów jest tylko po zdjęciu blachy.


Po wyczyszczeniu wszystkich selektorów i przełączników trzaski , które powodowały ustały, ale nadal pozostały szumy i i trzaski przypominające smażenie boczku na patelni. Oczywiście winne okazały się tranzystory 2sc1313 i 2 sa 726. Po ich wymianie wzmacniacz ucichł, wrócił też prawy kanał w wejściu gramofonowym , który do tej pory był głuchy. Można było przystąpić do ustawieni prądu spoczynkowego i wspomnianego wyżej DC offsetu czyli wyjście głośnikowe jak najbliżej 0mV a prąd spoczynkowy około 30mA ( tolerancja wynosi od 30-40mA, finalnie ustawiłem 35mA)


Pozostały tylko testy i pomiary. Ale już teraz mogę powiedzieć ze ten wzmacniacz gra świetnie, pełen dynamiki, ze sporym zapasem mocy i dużą możliwością dopasowywania dźwięku do swoich potrzeb.
Niemniej jednak ilość pracy jaką trzeba włożyć w przywrócenia go do stanu używalności była ogromna.
