Przepiękny amplituner firmy Sansui trafił do naprawy a także całkowitego serwisu z wydawałoby się błahego powodu. Otóż po włączeniu cały czas migała dioda PROTECT, a przekaźnik głośnikowy za nic nie chciał się załączyć. Pierwszą czynnością jak zwykle zresztą było rozebranie wszystkiego w drobny mak i porządne mycie oraz suszenie.

Na tym etapie najważniejsza jest inspekcja wzrokowa. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kondensatory Rifa na włączniku, oczywiście oba do wymiany.

Sprawa kolejna to podłej jakości przewód zasilający, przetarty w kilku miejscach. Tutaj użyłem przewodu z odzysku, jest bardzo dobrej jakości, żyły były wtedy jeszcze z miedzi co łatwo stwierdzić przy próbie lutowania a przekrój wynosi 1mm.

Oczywiście zasilanie wejściowe przestawiamy zawsze i wszędzie jeśli to możliwe z 220v na 240V, ponieważ takie mamy w tej chwili napięcie sieci.

Jednym z trudniejszych etapów jest odklejanie skali. Skala jest przyklejona na bardzo dobra taśmę dwustronna i trzeba się wykazać ogromna cierpliwością zarówno w odklejaniu jak i czyszczeniu resztek tej taśmy. Zresztą to samo dotyczy wskaźników.

Lecimy dalej, czas na zasilacze i pomiar elektrolitów. Niespodzianek nie było , po tylu latach nadają się do wymiany. Tutaj już mamy nowe przeważnie na 105 st. C co zapewni im dłuższe życie.

Kolejny etap to czyszczenie selektorów i przełączników. I tu niestety trzeba się trochę nagimnastykować, bo jest dużo rozkręcania. Ale zgodnie z przewidywaniami wszystko obrosło gruba warstwą czarnego tlenku. Na początek trzeba rozlutować trochę kabelków.

żeby się dostać do właściwych elementów.

Itd itd itd, łącznie z czyszczeniem włącznika sieciowego i wszystkich potencjometrów w myjce ultradźwiękowej.

Przy okazji skontrolowałem przekaźnik głośnikowy, niby nie był zły ale i tak go wymieniłem na nowy, nie mam ochoty na reklamacje z jego powodu.

Czas na płytkę końcówki mocy, tutaj wymieniłem wszystkie elektrolity oraz potencjometry odpowiadające za regulację prądu spoczynkowego oraz zerowego napięcia stałego na wyjściu czyli DC offset

Druga część końcówki mocy to tranzystory. Jak się można było spodziewać pasta termiczna przybrała formę sypiącego się proszku. Trzeba było wszystko wyczyścić i dać zupełnie nową. Przy okazji pomierzyłem tranzystory i zamieniłem dwa miejscami. ich hfe było zdecydowanie bardziej podobne.

Przy okazji takiego rozbierania warto poszukać tranzystorów 2sc1313, znane są z tego że mogą powodować problemy takie jak szumy i trzaski. W tym modelu są trzy sztuki i wszystkie trzy zostały wymienione na 2sc1845.

Teraz czas na oświetlenie, wszędzie zastąpiłem żarówki diodami led, przystosowanymi na napięcie zmienne. Nic nie migota, kolor jest identyczny, żywotność znacznie większa a pobór prądu znacznie mniejszy.

Czas na pierwsze włączenie, nic nie wybuchło, szczególnie żaden kondensator, który łatwo jest wlutować odwrotnie, niestety dioda protect jak migała tak nadal miga. Szybki pomiar pokazała że na wyjściu jednego kanału mamy 16v a na wyjściu drugiego -45V. Co ciekawe wszystkie tranzystory mocy oraz wszystkie półprzewodniki na płytce sterującej były dobre.. Jednak bliższe oględziny owej płytki skłoniły mnie do pomiaru kilku rezystorów, które w powiększeniu wyglądały jakby były utlenione. Problem dotyczył obu kanałów. Po ich wymianie końcówka ożyła, z łatwością ustawiłem prąd spoczynkowy oraz dc offset a dioda protect w końcu zgasła 🙂

Na pierwszy rzut oka te rezystory wyglądają normalnie, ale wiele z nich ma całkowitą przerwę a reszta znacznie zawyżoną rezystancję. Mam drugi sansui do sprawdzenia, model 9090, który okazjonalnie wchodzi w Protect, może to jest przyczyna ?

Czas złozyć front, przykrecić gałki skleic guziki, które często się odklejają , sprawdzić tuner, wejście phono, dokonać kilku pomiarów i potestować. Ostatecznie sansui wygląda tak.

Czekamy teraz na nowy fornir na obudowie i może wracać do właściciela.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *