Amplituner trafił do naprawy/przeglądu z licznymi usterkami. Nie gra stereo (po przełączeniu przełącznika w pozycje MONO grają obydwa kanały ale bez efektu stereo), czasem, przy cichym słuchaniu dźwięk zanika a po poruszeniu gałką VOLUME pojawia się ponownie. Trzaski w pokrętle basu. Przydźwięk sieciowy. I jak się potem okazało wiele innych
Zobaczmy co w środku, jak zawsze najbardziej interesuje mnie spód czyli zasilacz. Zdziwienia nie było.

Na pierwszy rzut oka widać ingerencję, wstawione jakieś kondensatory, jak się później okazało lekko niezgodne ze schematem. Ale najciekawszy był tranzystor stabilizujący napięcie. Zupełnie luźny !!!!!
A od spodu jeszcze gorzej.
Musiałem wymienić wszystkie kondensatory na takie, które mogą pracować do 105st C , sam tranzystor zmieniłem na taki w obudowie z tworzywa i przymocowałem na przewodach bezpośrednio do obudowy, żeby już bardziej nie obciążać tego zmęczonego PCB

Kolejny Kwiatek to główny kondensator filtrujący, zamocowany na opaskę zaciskową.
Zamontowany został 3300uf/50V a service manual podaje 3300uf/63v, ciekawe jak długo pracował na zbyt wysokim napięciu.




Ciekawe czy ktoś zauważył jeden oderwany kabelek na pierwszym zdjęciu ? Był wciśnięty pomiędzy pozostałe kabelki i przypuszczam że raz stykał raz nie powodując nieprzyjemne trzaski .
Główny kondensator został zastąpiony kondensatorem 10000uf/63v ( można sobie tutaj pozwolić na taką pojemność nie uszkadzając transformatora ani diod prostowniczych. Warto tez dodawać mniejsze pojemności do głównych kondensatorów w celu eliminowania zakłóceń wyższej częstotliwości, z którymi te duże niezbyt sobie radzą.


Kolejny etap to przedwzmacniacz gramofonowy. Ciekawe jest to że wszędzie gdzie było widać kondensatory zostały wymienione. Przedwzmacniacz gramofonowy jest pod pokrywą i tutaj nic nie zostało zrobione.

Wymieniłem wszystkie kondensatory i tranzystory z serii 2sc1344, które z wiekiem tracą parametry, zwiększają swoje szumy a czasami powodują głośne trzaski.


Kolej na przedwzmacniacz liniowy i regulatory barwy dźwięku oraz przełączniki. Tutaj wszystko aż kleiło się od jakiegoś sprayu. Wszystko potencjometry wylutowałem, wyczyściłem w myjce ultradźwiękowej, przełączniki rozebrałem i wyczyściłem manualnie. Przy okazji rozwiązałem zagadkę niedziałającego filtra loudness, po prostu ktoś nie przylutował przewodów do odczepu potencjometru głośności, oraz drugą, czyli mono. Tutaj przełącznik został zlutowany na stałe. Pewnie zalewanie kontakt sprayem nie pomogło i stereo przerywał lub trzeszczał.





Czas na końcówkę mocy, tutaj tez część kondensatorów została wymieniona, ja wymieniłem pozostałe oraz tranzystory 2sa725 z przyczyn opisanych powyżej.

Amplituner miał zmieniane terminale głośnikowe, ale że to operacja skomplikowana to i bałagan został duży 🙂

Trochę to poprawiłem.

Kolejny etap to oświetlenie czy jak kto woli podświetlenie skali i wskaźniki wyboru źródła oraz stereo. Jak się okazało każda żaróweczka jest z innej parafii, postanowiłem ze wymiennie wszystko na diody Led, raz że są bardzo trwałe, dwa że się nie grzeją.
Tutaj nie działało podświetlenia PHONO. Przyczyna była prozaiczna, żarówka która była wcześniej została wlutowana w niewłaściwych punktach a ja wstawiając diodę sugerowałem się właśnie żarówka. Po zmianie mamy pięknie podświetlony napis PHONO, reszta wygląda podobnie.


Niestety najgorszy był wskaźnik siły sygnału, zastanowiły mnie ciemne plamy po bokach. Okazało się że był rozbierany, co widać po wygiętej wskazówce oraz różnych śladach. A ciemne plamy to niestety klej i niewiele da się z tym zrobić.


Przy okazji grzebania w oświetleniu skleiłem tez plastikową osłonę żarówek.


Po założeniu frontu wygląda to tak.


I na koniec trochę testów, całkiem nieźle jak na takiego 'dziadka'
https://testy.vintage-audio-service.pl/testy/Pioneer%20Sx-525.htm
