Amplituner Kenwood KR‑9600 był flagowym modelem (top‑of‑the‑line) w serii KR w okresie produkcji w latach 1976–1979 i oferował największą moc i najbardziej zaawansowane funkcje spośród modeli numerowanych

Produkowany w latach 1976–1979 jako model topowy serii KR, oferujący 160 W RMS na kanał, przy zniekształceniach poniżej 0,08%

Wyposażony m.in. w podwójne zasilanie, dwa osobne wejścia gramofonowe (MM), zaawansowany tuner FM, system ochronny ASO, trzypasmową regulację tonów oraz możliwość podłączenia trzech par głośników

Użytkownicy vintage audio określają go jako „potwora” audio – słynie z ogromnej mocy i solidnej jakości wykonania, choć modułowe wzmacniacze typu DA-200W są dziś trudno dostępne

I taki właśnie monster trafił do serwisu. Jak jest duży wystarczy zobaczyć porównanie ze standardowym wzmacniaczem firmy NAD

Ogólnie amplituner działał, mankamenty to przepalone żarówki od wyboru źródeł i podświetlenia.

Niestety tylko dwie udało mi się wydobyć w całości, kilka kolejnych rozsypała się na drobne szkiełka dokładając mi pracy. Reszta to standardowo trzeszczące selektory, przyciski, i ginące kanały. W pierwszej kolejności rozebrałem go na tyle na ile się dało żeby porządnie go umyć a potem wysuszyć.

Serwis zacząłem od włącznika sieciowego, jego styki często się wypalają powodując iskrzenie i dziwne dźwięki. W tym wypadku włącznik był tylko brudny

A po wyczyszczeniu i tak :

Następny krok to zasilacz, który tak samo jak w innych sprzętach z epoki, także tutaj pracuje w pozycji odwróconej czyli do góry nogami. Powoduje to nagromadzenie się ciepła i szybsza degradacje podzespołów, w szczególności kondensatorów elektrolitycznych

Zdziwienia nie było

O ile pojemność można by zaakceptować o tyle ESR dla tego kondensatora powinien wynosić ułamek Ohma. Wymieniłem wszystkie na dobrej firmy i wytrzymujące 105st C , przy okazji wymieniłem tez wszystkie kondensatory tantalowe, nie lubię ich, maja tendencje do pękania i zwarć.

Obok płytki zasilacza znajduje się płytka z przekaźnikami załączającymi głośniki, zostały wyjęte a ich styki wyczyszczone. I tutaj już było zaskoczenie ponieważ przy takich mocach jakie generuje ten ampli tuner powinny być już lekko wypalone a nie były. Zwykły nalot od pracy ale brak wypaleń. Naprawdę szacunek za jakość wykonania. A przy okazji można zobaczyć jak napakowane jest wnętrze i jak trudno w gąszczu tych kabelków t wyjmuje się poszczególne moduły.

Kolejny etap to selektory, zarówno hebelkowe jak i obrotowe, łącznie z tym potworem od wyboru źródeł, którego wyjecie rozebranie i ponowne właściwe złożenie ( pomyliłem się tylko 3 razy) zajęło mi cały dzień.

Jak wyglądały w środku ?

Przy okazji tej wycieczki po całym wnętrzu, każdą płytkę myłem dodatkowo spirytusem i poprawiałem zimne luty, jak np te.

Czas na końcówki mocy. W tym amplitunerze końcówki są w postaci zintegrowanych modułów , każdy przykręcony do własnego radiatora. Nie posiadają żadnych regulacji Biasu i DC offsetu, to wszystko ustawiane jest automatycznie. Za to maja dużą powierzchnię styku a z doświadczenia wiem że pasta termoprzewodząca często zamienia się tam w proszek lub konsystencje wyschniętej farby

Dostęp jest dosyć ograniczony i trzeba naprawdę sporo rozkręcić żeby się tam dostać

Kolejnym elementem był moduł stabilizatorów, tutaj pasta też zamieniła się w proszek trzeba było aplikować nową.

Tranzystor 2sc1419 zrobił mi psikusa i po kilku dniach intensywnych testów , przestał współpracować. Jako że bardzo chciałem żeby był oryginalny z epoki a nie miałem takiego na stanie, musiałem zamówić nowy, co zajęło kilka kolejnych dni.

Na koniec wymieniłem przewód z wersji US na wersję EU. I tutaj padło pytanie od właściciela czy taki mikry przewód zasilający "uciągnie" taki wielki i mocny amplituner.

Policzmy zatem, Kenwood ma moc maksymalną 820W, potwierdza to też główny bezpiecznik zasilania o wartości 5A dla wersji EU. Moim zdaniem i tak trochę na wyrost bo to 1150W, 4A spokojnie by wystarczyło .

Teraz przewód, linka 0,75mm2 z miedzi nadaje się do przewodzenia około 10A maksymalnie co daje nam 2300W, czyli duży zapas.

Nowy przewód ma oryginalnie zarobiona wtyczkę i podwójną izolacje.

Oprócz wymienionych prac Kenwood został także pomierzony wzdłuż i wszerz, pasmo przenoszenia, zniekształcenia , moc, reszta kondensatorów, delikatne dostrojenie tunera, czyszczenie skali , pleksi itd. Trzeba przyznać rację opiniom z Internetu że jest to maszyna pancerna o bardzo dobrym dynamicznym i kontrolowanym brzmieniu. A ze jest z nim sporo pracy, no cóż taki urok konstrukcji vintage.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *