Amplituner z roku 1973 a więc wiekowy, żeby nie powiedzieć "dziadek", patrząc na standardy audio. Egzemplarz, który do mnie trafił zachował się wizualnie w stanie idealnym, żadnych rys, otarć obić itp. rzeczy, które takie sprzęty nabywają przez lata. Za to pod względem technicznym zaczął dodawać trochę od siebie, jakieś szumy, trzaski, stuki. I faktycznie po włączeniu słychać było dodatkowe dźwięki nawet bez żadnego sygnału a po podaniu sygnału było już tylko gorzej. Granie jak spod koca. Brakowało tonów, separacji, sceny. No cóż zapowiadało się ciekawie i nie zawiodłem się 🙂
Po zdjęciu dolnej pokrywy większość rzeczy od razu stała się jasna, nikt nigdy niczego tu nie robił.

Powiecie oryginał, super ! Ale czy na pewno ? Zacznijmy od zasilacza

Jedno przegrzane miejsce i 50-cio letnie elektrolity.

O ile pojemność jeszcze jak cię mogę o tyle ESR dla takiego kondensatora jest kosmiczny. Niestety dotyczyło to też całej reszty. Przy okazji pracy zmieniłem pastę termoprzewodzącą pod tym tranzystorem stabilizującym, poprawiłem kilka zimnych lutów i umyłem płytkę od spodu.
W okolicy zasilacza jest jeszcze jeden kondensator 1000uf/63v. I znów, pojemność ok ale esr dla takiego kondensatora jest nie do zaakceptowania. Zamieniłem na kondensator marki Rubycon 3300uf/100v Pasuje idealnie wymiarami a dodatkowa filtracja wyjdzie tylko na plus.



Kolejna płytka to przedwzmacniacz gramofonowy. Tu było podobnie, kondensatory daleko poza skalą i tranzystory , które z wiekiem ulegają degradacji. Wymieniamy i myjemy.


Czas na przedwzmacniacz i układ barwy dźwięku. Tutaj do wymiany praktycznie wszystkie elektrolity, szczególnie podłej jakości Sanyo z których jednemu było chyba gorąco bo zaczął się rozbierać z koszulki 🙂 i tranzystory, które dobierałem parami pod względem takiego samego Hfe. Do czyszczenie poszły tez potencjometry i wszystkie przełączniki. Tragedii nie było, jednak jakość wykonania w tamtych czasach była lepsza.





A to zdjęcie jest dla sceptyków, którzy uważają że kondensator nie ma prawa się zepsuć. W tym miejscu była Elna 220uf/6.3v i to nie jest klej. 😉

Czas na końcówkę mocy, jest trochę gimnastyki z przewodami żeby ja wydobyć, ale w końcu mi się udało. Tutaj wymieniłem tranzystory obydwu par różnicowych i w drugim podejściu wszystkie 4 potencjometry nastawne od regulacji prądu spoczynkowego oraz DC offsetu czyli napięcia stałego na wyjściu, które powinno być jak najbliższe 0mV. Dlaczego za drugim podejściem? Otóż po wymianie tranzystorów i kondensatorów okazało się że w lewym kanale wspomniany DC offset sobie pływa jak chce, a w prawym od razu mam zbyt wysoki prąd spoczynkowy, nawet przy minimalnym ustawieniu potencjometru. Po wymianie na nowe wszystko bez problemu udało się ustawić i to z bardzo dobrym wynikiem bo prąd spoczynkowy jest bardzo stabilny a DC offset oscyluje w okolicy 1mV. Zmieniłem tez starą pastę pod tranzystorami mocy.


Czas na selektory obrotowe. Trzeba je wyjąc, rozkręcić i wyczyścić. Żmudna i monotonna robota, szczególnie że na końcu jednego jest jeszcze włącznik sieciowy.


Czas na druga stronę, czyli na płytkę tunera. Tutaj tez zmieniłem wszystkie kondensatory i dokonałem korekty strojenia toru Fm, ponieważ wskazania nie były zgodne z częstotliwością i zero detektora zaraz po włączeniu radia uciekało lekko w prawo.

Przy okazji udało mi się naprawić złamany uchwyt anteny ferrytowej.


I popracować nad osłoną skali, która jest wykonana z pleksi i pełna była drobnych rysek i zmatowień. Ciężko to uchwycić na zdjęciu ale powierzchnia była już matowa. Godzinka polerowania i zostały tylko te największe rysy 🙂

Czas na zmianę oświetlenia ze standardowych żarówek na LED. Tak było przed :

A tak jest po. Skala jest wyraźniejsza a kolor głębszy. Na żywo wygląda to jeszcze lepiej

Ten amplituner posiada funkcje przyciemniania podświetlenia więc w nocy można to wałczyć, gdyby okazało się że świeci za jasno.
Niestety takie fotorelacje nie oddają ogromu pracy jaka trzeba włożyć w odrestaurowanie takiego klasyka. Oczywiście pierwotna usterka została usunięta, winny był jeden a może kilka tranzystorów. Nie będę sprawdzał który, szkoda na to czasu, ten sprzęt ma grać kolejne kilkadziesiąt lat więc takie przysłowiowe łatanie dziur nie wchodziło w grę, trzeba się nim była zając kompleksowo. Oprócz rzeczy które wymieniłem powyżej wyczyściłem styki przekaźnika załączającego głośniki , dodałem na głównych kondensatorach filtrujących rezystory rozładowujące oraz małe kondensatory 100nF do filtrowania wysokich częstotliwości i szpilek zasilania, których jest ogrom w naszych sieciach. Co ciekawe główne kondensatory maja wzorcowa pojemność i esr. Nippon Chemicon naprawdę się postarał :). Zmieniłem tez przewód zasilający z amerykańskiego czy tez japońskiego, który jest w pojedynczej izolacji a ta z kolei lubi twardnieć i się kruszyć z wiekiem, na taki w podwójnej izolacji z europejska wtyczką.
A tak wygląda efekt końcowy i ilość wymienionych elementów.



